• Polska Liga Koszykówki
    13.01.2018 , 17:00

    Stelmet Enea BC Zielona Góra 90 94 Trefl Sopot


Więcej o koszykówce »
1 2 3 4 5

Zapowiedzi

news13
Trefl – AZS: Zacząć grudzień od przełamania (30.11.2015) Autor: Paweł Durkiewicz

Spotkanie z AZS Koszalin będzie dla koszykarzy Trefla kolejną próbą przełamania serii porażek na starcie sezonu Tauron Basket Ligi. W meczu z akademikami sopocianie nie będą faworytem, ale grając we własnej hali nie stoją na straconej pozycji w walce o wygraną. Warunek to dyscyplina taktyczna i zachowanie zimnej krwi do końcowej syreny.

Sytuacja: Obie drużyny spotkają się po raz drugi w sezonie – w październiku AZS wygrał we własnej hali po dogrywce 75:74, mimo że jeszcze w 39. minucie Trefl prowadził różnicą 5 punktów. Decydujący rzut trafił w połowie doliczonego czasu gry rezerwowy rozgrywający koszalinian Marcin Dymała. Przez ostatnie 2,5 minuty dogrywki żadna ze stron nie trafiła do kosza. Najwięcej punktów dla Trefla zdobył wówczas Josip Bilinovac (19), w AZS wyróżnił się z kolei Czech Patrik Auda (27).

Przed wtorkowym meczem koszalinianie mają bilans 5-4. Akademicy wygrali 3 z ostatnich 4 spotkań, na co złożyły się zwycięstwa ze Startem Lublin (73:60), Anwilem Włocławek (75:68), Rosą Radom (75:63) i przegrana w ostatni piątek w Zgorzelcu z PGE Turowem 78:85.

Od kilku kolejek nie zmienia się sytuacja koszykarzy Trefla. Żółto-czarni wciąż czekają na swoją pierwszą wygraną w sezonie, zajmując ostatnie, 17. miejsce w tabel i TBL. 

Rywal: W porównaniu z pierwszym meczem, skład koszalinian poszerzył się o dwóch zawodników. Obaj to Amerykanie. Obrońca Ra’Shad James w swoich czterech dotychczasowych występach dał się poznać jako niezwykle groźny snajper, zdolny zdobywać punkty na różne sposoby. W ostatnim meczu AZS przeciw ekipie Turowa Zgorzelec James zdobył aż 31 punktów, trafiając m.in. 6 z 12 rzutów za trzy punkty. Środkowy Ty Walker wystąpił już w 7 spotkaniach, jednak jego osiągnięcia statystyczne nie są aż tak imponujące, zaliczał w nich bowiem średnio 3 punkty, 4.1 zbiórki i 2.1 bloku.

Do najważniejszych postaci zespołu niezmiennie zaliczają się amerykański rozgrywający A.J. Walton, czeski podkoszowy Patrik Auda oraz doświadczony skrzydłowy Artur Mielczarek. W rotacji są również utalentowany polski obrońca Igor Wadowski, skrzydłowy z USA Devon Austin, środkowy Szymon Łukasiak, znany z występów w Treflu obrońca Piotr Dąbrowski oraz młody skrzydłowy Mikołaj Witliński. Zespół prowadzi słoweński szkoleniowiec David Dedek.

 

Zespół musi wykreować liderów – rozmowa z Zoranem Marticiem, trenerem koszykarzy Trefla Sopot.

 

W grudzień wchodzimy nie mając jeszcze na koncie ani jednego zwycięstwa. Jakie są dziś główne problemy w grze naszej drużyny?

Problemów, z którymi się zmagamy, jest kilka, ale najważniejszy to jak na razie brak przywództwa boiskowego. Gdy grasz dobrze przez 39 minut i w ostatnim fragmencie gra rozpada się, to oznacza to, że nie masz w drużynie osób, które są w stanie pociągnąć grę w decydującym momencie. W koszykówce amerykańskiej na tego typu gracza mówi się „Go-to guy”. W niemal wszystkich meczach nasza gra przez długie fragmenty wygląda nieźle, jednak gdy wzrasta presja, dzieje się z nami coś złego i zaczynamy popełniać karygodne błędy.

Przed sezonem przewidywałem, że możemy mieć z tym kłopot. Dziennikarze pytali mnie wówczas, kto może być liderem naszej drużyny, tyle tylko, że trenerzy nie mogą sami wyznaczyć takiej osoby. Lider musi wykreować się sam w ogniu walki, a drużyna musi go zaakceptować. Faktem jest, że w naszym zespole są niemal wyłącznie gracze, którzy
w poprzednim sezonie spędzali na parkiecie o wiele mniej minut. Wszyscy dostali szansę na odgrywanie bardziej znaczących ról, ale część z nich się w nich nie odnalazła. Wygląda po prostu na to, że mamy zbyt wielu graczy zadaniowych, a za mało liderów.

W części spotkań rolę lidera starał się odgrywać Tyreek Duren, jednak w ostatnich występach nie mógł odnaleźć swojej gry.

Pamiętajmy, że to tylko człowiek, który ma swoje siły i słabości. Gdy przegrywasz kilka meczów z rzędu, musisz być prawdziwym iron-manem, żeby nie odczuć niczego w psychice. Rozumiem, że jest mu ciężko. W momencie, w którym miał już na koncie kilka występów z dużą liczbą punktów, kolejni przeciwnicy skoncentrowali swoją obronę na nim. Wtedy potrzebował pomocy ze strony pozostałych graczy i niestety jej nie dostał. 

Sezon układa się dla nas w taki sposób, że po nieudanej inauguracji, czyli meczu z Asseco Gdynia, presja rośnie z każdym spotkaniem.

Oczekiwania zewnętrzne są istotne, ale i tak nikt nie może nałożyć na ciebie presji większej niż ty sam. Powrócę do kwestii, o której już wspomniałem. Praktycznie każdy z naszych graczy zyskał w tym sezonie ważniejszą rolę. Jak może myśleć zawodnik po takiej odmianie? Wcześniej grałem mało, nic ode mnie nie zależało i nie byłem z tego powodu szczęśliwy. Teraz gram więcej, mogę więcej rzucać, mam szansę udowodnienia swojej wartości, ale czy jestem zdolny udźwignąć nowe zadania? Większe prawa to zawsze te większe obowiązki, a w ważnych fragmentach nie można unikać odpowiedzialności za wspólny wynik. Od tego, czy gracze zrozumieją tę prostą prawdę, zależy nasze wygrywanie w kolejnych meczach.

Nasz bilans dziwi w kontekście sparingów, które wypadały w naszym wykonaniu co najmniej dobrze. Dlaczego nie przełożyło się to na wyniki w lidze?

Sparingi to zupełnie inna gra niż prawdziwy sezon. Przy mniejszej stawce drużyny grają inaczej, część koszykarzy gra lepiej, część gorzej. Poza tym po kilku występach nasze pomysły na grę były już dokładnie prześwietlone przez skauting rywali, którzy starają się wykorzystywać nasze słabości. Jeszcze inna kwestia to fakt, że drużyny, z którymi mierzyliśmy się w lecie, w międzyczasie wzmocniły swoje składy. My nie mogliśmy tego zrobić, mimo, że widzieliśmy potencjalne słabości naszej drużyny.

Tu dochodzimy do kolejnej kwestii. Przed tym sezonem otrzymałem od naszego prezesa jasny sygnał, że podstawowym celem klubu w tym sezonie jest odbudowanie wiarygodności. Uważam, że to słuszna polityka i należy wspierać zarząd w tym postanowieniu. Mogę śmiało powiedzieć, że pod względem organizacyjnym klub funkcjonuje bez zarzutu, nie ma chociażby problemów z terminowością wypłat. Oczywiście, pod względem sportowym sezon nie układa się po naszej myśli, ale trzeba mieć też szacunek do zarządu za to, co dzieje się wewnątrz klubu. 

W grudniu zagramy aż cztery mecze w Hali 100-lecia, czego oczekuje pan po tym miesiącu?

Mam duży szacunek do naszych kibiców za sposób w jaki nas dopingują, nawet w momentach, gdy gramy poniżej ich oczekiwań. Do tej pory rozegraliśmy w Hali 100-lecia dwa mecze. O ile w starciu ze Stelmetem nie byliśmy w stanie nawiązać wyrównanej walki, tak w spotkaniu ze Śląskiem w październiku wypadliśmy już naprawdę nieźle. Ten obiekt to nasz dom i czujemy się w nim dobrze. Bardzo chciałbym, żeby kibice nadal w nas wierzyli i żebyśmy w najbliższych meczach w końcu zrekompensowali im dotychczasowe rozczarowania.

 

Spotkanie z AZS Koszalin rozpocznie się we wtorek 1 grudnia o godz. 19 w Hali 100-lecia Sopotu przy ul. Goyki 7.­­ Płatny przekaz wideo z meczu będzie dostępny na stronie Emocje.TV.

energa basket liga
Zespół Z   P Pkt.
10. TBV Start Lublin 9 - 8 26
11. BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 8 - 8 24
12. Trefl Sopot 8 - 9 25
13. Miasto Szkła Krosno 6 - 10 22
14. Czarni Słupsk 5 - 13 23
więcej

Najnowsze galerie